zbedne-gadzety-dla-niemowlaka-post

Młoda mama oczarowana reklamami niemowlęcych gadżetów i pięknymi wystawami dziecięcych sklepów kupiłaby najchętniej wszystko dla swojego maluszka. Tylko ile z tych rzeczy naprawdę się przyda?

 Kompletując wyprawkę dla Heli przejrzałam kilkadziesiąt stron w Internecie i odwiedziłam większość znanych mi sklepów z artykułami dziecięcymi. Hamowana przez P. i moją mamę starałam się nie szaleć za bardzo na zakupach, ale ciężko się było oprzeć widząc te wszystkie różowe ubranka, pastelowe dodatki i kolorowe przytulanki. Wyprawka dla Heli była gotowa na mniej więcej na miesiąc przed jej urodzinami, ale dopiero później okazało się co tak naprawdę jest niezbędne, a co mogłam sobie w zupełności darować.

Zbędne gadżety dla niemowlaka. Oto moja subiektywna lista:
  • Leżaczek bujaczek; My zdecydowaliśmy się na zakup używanego leżaczka w bardzo dobrym stanie. Hela jednak nie była nim zainteresowana. Nie chciała w nim leżeć. Szybko się nudziła, a opcja z wibracjami wcale nie sprawiała jej radości. Leżaczek bardzo szybko trafił do innego dziecka, któremu mam nadzieję służy lepiej niż nam.
  • Karuzela nad łóżeczkiem; Na początku owszem Hela lubiła na nią patrzeć, ale kiedy nie mogła dosięgnąć kolorowych zwierzątek, które się nad nią kręciły tylko się denerwowała. Mrugająca pozytywka również poszła na sprzedaż.
  • Duże gryzaki; Małe dziecko poznając świata wkłada wszystko do buzi. Dodatkowo przebijające się ząbki zachęcają do gryzienia. Chcąc ulżyć Heli kupiłam jej już w pierwszych miesiącach kilka kolorowych gryzaków, które można przyczepić między innymi do wózka. Okazały się kolejnym zbędnym gadżetem, bo Hela nie mogła ich wsadzić do buźki, a gruchoczące dźwięki tylko ją wybudzały z drzemki podczas spaceru. Zdecydowanie lepiej sprawdziły się te malutkie, które sama mogła wziąć do rączki.
  • Łyżeczka termoczuła; za każdym razem i tak sprawdzam sama, czy jedzenie nie jest zbyt gorące. Czułość tej łyżeczki jest tak duża, że nawet kiedy jedzenie można podać dziecku ona nadal jest blada.
  • Miseczka z przyssawką; kiedy ją kupiłam byłam pewna, że to będzie hit. Okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Przyssawka owszem działa, ale tylko wtedy kiedy jest to najmniej konieczne. Postawiona przed dzieckiem momentalnie ląduje na podłodze razem z całą jej.
  • Buciki niechodki; część małych bucików kupiłam sama, bo nie mogłam się oprzeć. Część z nich dostałam i wszystkie jednakowo leżą w szafie. Hela od razu je ściągała. Poza tym na jednej z kontrolnych wizyt u ortopedy dowiedziałam się, że dziecku, które jeszcze nie chodzi nie powinno się zakładać butów. Im dłużej „goła’ stopa tym lepiej.

Jeżeli macie podobne doświadczenia, lub chcielibyście uzupełnić tą listę o swoje własne zbędne gadżety dla niemowlaka zapraszam do komentowania.

3 thoughts on “Zbędne gadżety dla niemowlaka, czyli czego Hela nie używa!”

  1. U nas leżaczek to live saver. Ale zaczęłam używać dopiero po 3cim miesiącu. Stawiam na blacie w kuchni lub stole i spokojnie mogę przygotować obiad. Mała jest zachwycona jak pokazuje jej jak kroje mięso warzywa itp.
    Sprawdza się też przy pierwszych próbach karmienia jak dziecko jeszcze nie siedzi.
    Sama nie używam ale po znajomych widzę że zupełnie zbędne są specjalne kosze na pieluchy, pachnące woreczki na pieluchy, podgrzewacze do chusteczek – serio jest coś takiego.

  2. Zgadzam się zwłaszcza z kuchennymi akcesoriami. Natomiast karuzelkę mamy taką fajną, że nawet jeśli synek złapie za zwierzątko, ono obraca się wokół własnej osi. Bardzo długo była to super atrakcja, a dla mnie nawet 30-40 minut wolnego. Polecam Tiny Love 🙂

Leave a Reply