powrot-do-pracy-po-macierzynskim-czyli-mama-na-podwojnym-etacie
Czas powrotu do pracy zawodowej po urlopie macierzyńskim to ciężki czas zarówno dla dziecka, jak i dla mamy. Czy da się to jakoś złagodzić? Czy da się zaplanować wszystko przed czasem? Spróbuję pomóc w tej kwestii po prawie 4 letniej przerwie.

 

Ten tekst miał się ukazać w grudniu, kiedy to myśl o powrocie do pracy po prostu mnie paraliżowała. Prawie 4 letnia przerwa od pracy zawodowej sprawiła, że ciężko mi było… zacząć MYŚLEĆ. Na potrzeby tego tekstu wymyśliłam określenie baby brain.  Wiecie co to jest? To mózg kobiety po urlopie macierzyńskim, wychowawczym czy jakimkolwiek dłuższym urlopie podczas którego matka zajmuje się swoim potomstwem 24h na dobę. Bo jak tu tak zacząć wypełniać tabelki w excelu, czy stworzyć coś kreatywnego na zawołanie, kiedy przez ostatnie lata do twoich głównych obowiązków należało zmienianie pieluch, usypianie i przytulanie? Zaś twój największy challenge roku to było odpieluchownie dzieciaka? A kreatywność polegała przede wszystkim na przemyceniu szpinaku i brokuł do obiadu?

Żeby napisać ten tekst musiałam poczekać ponad miesiąc. Bo od miesiąca znów pracuję zawodowo. Jak to jest wrócić do zawodu po 4 latach? Czy ciężko się zorganizować i przede wszystkim pogodzić życie rodzinne z zawodowym? Wszystko się da! To po prostu kolejny lęk przed nieznanym.

Decyzja o moim powrocie była wspólna. Po zaadoptowaniu się dzieci w placówkach zdecydowałam się na powrót do pracy. Jeśli stoicie właśnie przed tym wyborem, czy wracać do pracy czy nie. Pamiętajcie, że macie swoje PRAWA, z których możecie korzystać.

Mamom, które jeszcze karmią piersią przysługują dwie półgodzinne przerwy na na karmienie, co w praktyce oznacza nie 8, a 7 godzinny dzień pracy. Jeśli już nie karmicie zawsze zostaje możliwość skrócenia etatu. Można wybrać np. opcję 7/8 i wówczas również kończyć pracę o godzinę szybciej, ale należy pamiętać, że tu w przeciwieństwie do godziny na karmienie dostajemy mniejsze wynagrodzenie (pomniejszone oczywiście proporcjonalnie do zmniejszonego etatu).

Warto również wiedzieć, że rodzicom przysługuje 60 dni zwolnienia na dziecko. Płatne 80 %. Warto jednak dodać, że liczba dni nie zwiększa się wraz z liczbą dzieci. Co w praktyce oznacza tylko tyle, że zarówno mama jednego dziecka jak i mama 3 dzieci ma do wykorzystania 60 dni zwolnienia na dziecko. To samo tyczy się dwóch dodatkowych dni opieki na dziecko. Może je wykorzystać jedno z rodziców.

Następny punkt to PLANOWANIE. Nie lubię wstawać rano i zastanawiać się co mam na siebie założyć lub co dzieci będą jadły po powrocie do domu. Wszystko staram się planować z wyprzedzeniem. Wieczorem mam już naszykowane ubrania lub rzeczy do zabrania do placówek na następny dzień. To samo z zakupami. Dzień wcześniej planuję co ugotuję na obiad i co po drodze mam kupić. W ten sposób oszczędzam czas i pieniądze (pod warunkiem, że trzymam się uprzednio sporządzonej listy). Takie planowanie to także mniejszy stres, bo wówczas mniej rzeczy może cię zaskoczyć.

PARTNERSTWO. To następny ważny punkt. Umówmy się. Mama na etacie to jednak nie to samo co tata na etacie.  Jednak obowiązkami należy się dzielić i to najlepiej po równo. Warto ustalić w wyprzedzeniem logisytkę odprowadzania i przyprowadzania dzieci do placówek. Podzielić domowe obowiązki takie jak pranie, sprzątanie, czy usypanie dzieci. Przede wszystkim zaś trzeba znaleźć w tym wszystkim CZAS WSPÓLNY dla rodziny. Kolacja to idealny moment na to żeby razem usiąść do stołu i porozmawiać.

Wdrożenie w pracę zawodową zajęło mi około tydzień. Szybko przyzwyczaiłam się do zmian i mam wrażenie, że moja rodzina również szybko się przestawiła. Dobra organizacja, planowanie i partnerstwo naprawdę są receptą na sukces.

Jeśli macie jakieś pytania albo chcecie się podzielić swoją historią piszcie tu lub na priv.

Zapraszam też na grupę facebookową Mama 30+!

fot. Kasia Karolak www.kasiakarolak.pl

 

Dodaj komentarz