problemy-wieku-przedszkolnego

Przedszkole to czas pierwszych przyjaźni, ale i czas pierwszych konflików. Jak sobie z nimi radzić jako rodzic? Jak pomóc dziecku przetrwać ten czas? Postaram się pomóc na własnym przykładzie. Chodźcie ze mną.

Każdy wiek rządzi się swoimi prawami. Każdy wiek ma też swoje problemy i trzeba je traktować z szacunkiem. Przedszkole to jeden z pierwszych ważniejszych etapów w życiu każdego dziecka. To często pierwszy raz kiedy zdarza się z rzeczywistością. Musi zacząć sobie radzić same, walczyć o swoje, umieć się wybić. Pierwsze kontakty, przyjaźnie to często też powody do konfliktów, smutków i zawodów. Nigdy nie wolno ich lekceważyć.

Z pewnością wie o tym każdy rodzic przedszkolaka? Ale czy na pewno? Często słyszy się w mediach, że nastolatkowie są zamknięci w sobie i wpadają w kłopoty.  Z czego to wynika? Psychologowie zrzucają winę na rodziców, którzy zajęci pracą nie mają czasu dla swoich dzieci, a te szukają odskoczni w wirutalnym świecie. To prowadzi do odosobnienia, utraty kontaktu i w efekcie do … kłopotów.

Czy można tego uniknąć? Tego nie wiem bo mam jeszcze małe dzieci, ale z pewością wypracowana rutyna wspólnych rozmów może jedynie zaprocentować w nastoletnim, a potem dorosłym życiu. Odkąd Hela „wyszła z domu” ,a miało to miejsce kiedy miała niespełna 2,5 roku zawsze po przyjściu do domu pytałam jak jej minął dzień. Tak jest po dzień dzisiejszy. Kiedy wszyscy schodzimy się po południu do domu (o zgrozo ja ciągle w nim jestem!) opowiadamy sobie jak nam minał dzień, co nas spotkało miłego, czy były jakieś przykrości oraz sukcesy. Nie robię z tego jakiegoś dużego wydarzenia. Często dla zabawy przekomażamy się kto ma opowiadać pierwszy. Ngdy nie zmuszam dzieci do szczegółow, ale gdy widzę, że któreś z nich jest smutne staram się delikatnie dotrzeć i dowiedzieć się co jest tego przyczyną. Kiedy widzę, że jedno z nich stawia opór i nie chce mówić,  wycofuję się. Po jakimś czasie podejmuję kolejną próbę. W większości przypadków historia kończy się tuż przed snem, zaraz po wieczornym czytaniu.

Dla kogo jest to ważne? Myśle, że dla wszystkich. Jestem naprawdę bardzo ciekawa co moje dzieci robiły w placówkach przez większość dnia. Czy one też chą wiedzieć ile miałam call’i oraz czy udało mi się zaplanować kolejną kampanię? Skoro o to pytają to pewnie tak.

Czy mam radę na wszystkie problemy moich dzieci? Otóż nie. Jednak wychodzę z założenia, że lepiej o tym porozmawiać, wykrzyczeć lub po prostu  się przytulić i pójść spać z czystym umysłem niż z ciężkim kamieniem na sercu.  Po cichu liczę, że też tak będzie w późniejszym życiu.

Macie podobne rutyny? Jak rozwiązujecie problemy swoich dzieci? Dajcie znać tutaj lub na grupie Mama 30 +.

Fot. Pixabay.com

 

Leave a Reply