kiedy-odstawic-dziecko-od-piersi-czyli-kryzys-laktacyjny
Kryzys laktacyjny. Brzmi znajomo? Opowiem Wam dziś historię mojego pierwszego i jedynego kryzysu laktacyjnego, który miał miejsce zaraz po Świętach Wielkanocnych!

 Kryzys laktacyjny często ma miejsce na początku przygody z karmieniem. Zwłaszcza wtedy kiedy dzieciątko nie potrafi się prawidłowo przyssać. Mama ma poranione brodawki, a położna zamiast pomóc, przynosi z uśmiechem na twarzy butlę z mlekiem modyfikowanym. Kryzysy zdarzają się oczywiście i później. Na przykład kiedy dziecko nie może odkleić się od piersi i najchętniej „wisiałoby” na niej przez 24 godziny na dobę. Zdarzają się też takie przypadki, że mamy mają po prostu dosyć i czują, że to ich koniec wspólnej, mlecznej drogi. Albo nie miały skąd zaczerpnąć odpowiedniej wiedzy i nie wiedzą, że kiedy karmi się piersią wcale nie trzeba rezygnować z takich przyjemności jak słodycze, kiszona kapusta, lampka czerwonego wina, czy kawa. Wystarczy tylko wprowadzić pewne reguły i tak naprawdę przy karmieniu piersią można prawie wszystko.

Jednak mimo tego, że mama karmiąca nie musi rezygnować z kawy, może odciągnąć mleko i przekazać je tacie do podania dziecku, nie musi być na żadnej specjalnej diecie to czasem wcale z tym karmieniem nie jest tak kolorowo.

Mój kryzys laktacyjny nastąpił zaraz po Świętach Wielkanocnych. Jak się objawił po prawie rocznym karmieniu Heli? Tak naprawdę nie dotknął on bezpośrednio mnie, a bardziej Helę, która po raz kolejny straciła apetyt na pokarmy stałe. Wtedy osoby z bliskiego otoczenia zaczęły mi sugerować, że może powinnam ją już odstawić. Przecież karmisz już rok. To bardzo długo. Do kiedy ona tak będzie ssała tego cyca? Nie chce jeść, bo ciągle mleko dostaje.

Efekt „dobrych rad” był taki, że zwątpiłam w moc kobiecego mleka i zaczęłam mieć wątpliwości.  Kto przyszedł mi z pomocą? Szpitalny pediatra, do którego trafiłyśmy z Helą z objawami trzydniówki. Powiedział, że to wspaniale, że nadal karmię i że właśnie dzięki temu Hela nie trafiała z objawami odwodnienia do szpitala.

Kryzys laktacyjny może i nie trwał długo, ale uświadomił mi, że matka wie najlepiej co jest dobre dla jej dziecka. Wierzę w to, że Hela sama będzie wiedziała, że czas już pożegnać się z cycem i zacząć „dorosłe” życie. Myślę, że to stwierdzenie będzie najlepszą odpowiedzią na pytanie – kiedy odstawić dziecko od piersi.

Macie podobne doświadczenia? A może dostałyście inne „złote rady”? Podzielcie się ze mną i innymi mamami w komentarzu.

8 thoughts on “Kiedy odstawić dziecko od piersi, czyli kryzys laktacyjny!”

  1. Moja Michalinka ma skończone 13 msc.
    Uwielbiamy naszą bliskość poprzez cycucha
    Kryzys jednak jest taki, że poza mamą nie ma świata .
    A odciąganie mleka do butli ..hmm o tymmowy nie ma , bo nie jest tak snacznie jak prosto z cyçusia.
    Pozdrawiamy Helę i MAMĘ

  2. Karmiłam najstarszego synka 30 miesięcy… tak 2,5 roku piersią nawet po rozszerzeniu diety nie rozstaliśmy się z cycem… ile kryzysów po drodze było ? 🙂 heh teraz już nie pamiętam ale doskonale pamiętam czas kiedy ja i moje dzieci byliśmy szczęśliwi z tego powodu. Z powodów zdrowotnych młodszy był przy piersi 13 miesięcy.Teraz dołączyła córcia do rodziny i ma już 3,5 miesiąca i też Karmie piersią to są najcudowniejsze chwilę które zbliżają, dają poczucie bezpieczeństwa malenstwu i radość oraz relax mamusi 🙂 a jak wiadomo mleczko mamy jest najzdrowsze i najbardziej odpowiednie dla dzidzi 🙂

  3. „Wierzę w to, że Hela sama będzie wiedziała, że czas już pożegnać się z cycem” Popieram. Karmiłam synka do samoodstawienia więc wiem, że jest to możliwe

  4. Właśnie w szpitalu najlepiej okazuje się, że warto długo karmić piersią. Do 1.5r.z. dziecku przysługuje 1sloiczek/doba! U nas kryzys laktacyjny trwał do rozszerzania diety, a do 3m.z. synka to był dla mnie koszmar i jedyne, co dobierało radość macierzyństwa.

    Pozdrawiamy Helę i Heli Mamę!

      1. Już wtedy wyluzowałam, bo wiedziałam, że dostaje także inne rzeczy. Wcześniej słabo przybierał na wadze. Teraz przybiera wciąż tak samo, mimo tego, że daję mu już 3/4 posiłki dziennie i je dużo. Mój kryzys był w głowie…

Leave a Reply