jak-sobie-radzic-z-dwojka-dzieci-rok-po-roku-czyli-hela-i-henio
Ten tekst powinien się ukazać dopiero za jakieś kilkanaście lat, bo póki co nie jestem ekspertką w temacie wychowywania dzieci z małą różnicą wieku. Jednak mam świadomość, że wiele mam zastanawia się jak to jest mieć dzieci rok po roku i czy rzeczywiście jest to wyzwanie, któremu ciężko sprostać. Nie wiem co będzie za kilka lat. Ba! Nie wiem co będzie za kilka miesięcy, ale chętnie podzielę się z Wami moimi doświadczeniami z ostatnich prawie pięciu, wspólnych miesięcy  z Helą i Heniem na pokładzie.  Zapraszam!

Kto czyta mój blog, ten zapewne pamięta, że pisałam już o tym jak wyglądała moja druga ciąża i czym różniła się od pierwszej. Nigdy nie żałowałam decyzji o tak szybkim pojawieniu się Henia na świecie. Nawet opowiadania innych mam o tym jak ciężko jest z dwójką tak małych dzieci (zwłaszcza przez pierwszy rok!) nie zniechęciły mnie. Pamiętam jednak, że przy drugiej ciąży miałam wiele obaw. Był to lęk przed nieznanym.

Na początku bałam się jak to będzie kiedy z wielkim już brzuchem będę musiała wnosić Helę na trzecie piętro bez windy. – Hela okazała się na tyle wyrozumiała, że z małymi wyjątkami sama nauczyła się wchodzić i schodzić po schodach.

Potem bardzo bałam się tego co się będzie działo z Helą kiedy pójdę rodzić. – Babcia przyjechała na kilka godzin przed porodem, a ja mogłam spokojnie jechać do szpitala (jeżeli to w ogóle jest możliwe, aby jechać spokojnie na porodówkę!).

Kolejny strach przyszedł kiedy po trzech dniach od wyjścia ze szpitala moja mama wróciła do siebie do domu. – Daliśmy radę. Miałam jeszcze P., który mógł się zająć Helą.

Najbardziej bałam się jednak powrotu P. do pracy i momentu, kiedy będę musiała zostać sama w domu z dziećmi. – Nie doświadczyłam tego, bo w międzyczasie wylądowaliśmy z Heniem w szpitalu. Po powrocie do domu byłam tak szczęśliwa, że znów jesteśmy wszyscy razem, że nawet przez myśl mi nie przeszło, że czegoś jeszcze mogę się bać.

jak-sobie-radzic-z-dwojka-dzieci-rok-po-roku-czyli-hela-i-henio

Czy jest ciężko?

Pewnie, że jest! Ale nie zawsze i nie cały czas. Są momenty, kiedy oboje płaczą, kiedy oboje potrzebują się przytulić, kiedy oboje potrzebują mamy. Ale matki zostały już tak stworzone, że wiedzą co mają po kolei robić. Czasem jedno musi poczekać, czasem drugie musi popłakać trochę dłużej, ale siły i miłości musi wystarczyć po równo dla każdego. Wspólna drzemka, czy wspólny obiad są naprawdę do zrobienia. Doszłam już do wprawy, żeby położyć razem córkę i syna na drzemkę. Jestem w stanie pomóc zjeść Heli obiad i jednocześnie nakarmić Henia piersią. Czy mam trochę czasu dla siebie? O tym chyba już kiedy indziej, bo póki co niewiele bym mogła napisać.

jak-sobie-radzic-z-dwojka-dzieci-rok-po-roku-czyli-hela-i-henio

Co ułatwia mi życie przy dwójce dzieci prawie rok po roku?

Na pewno podwójny wózek! Trochę się przed nim wzbraniałam, ale to była naprawdę dobra decyzja (dziękuję Zu:*). Hela lubi załapać sobie drzemkę podczas spacerów, a przy dostawce nie ma już takiej możliwości. Poza tym dłuższe wyprawy bez takiego wózka byłyby niemożliwe. Cenię sobie także chustę i nosidło (w wersji free to grow). Nie używam go zbyt często, ale kiedy muszę zejść i wejść z dwójką maluchów, torbą od wózka, a często gęsto siatką zakupów to takie nosidło naprawdę ratuje życie. W domu idealnie sprawdza się leżaczek. My zdecydowaliśmy się na szwedzkiego producenta, który nie tylko posiada wszystkie atesty, ale również ma bardzo dobre rekomendacje od pediatrów.

Czy to była dobra decyzja? Najlepsza z możliwych! Pewnie, że czekam na ten moment, że dzieci będą się razem bawić, a ja w końcu wypiję ciepłą kawę, lub zjem gorącą zupę. Ale uśmiech rodzeństwa wynagradza każde zmęczenie, nieprzespaną noc i każdą złość.

Jeżeli macie jakieś pytania piszcie tu lub na priv. Chętnie odpowiem!

15 thoughts on “Jak sobie radzić z dziećmi rok po roku, czyli Hela i Henio!”

  1. mam dzieciaki z roznica 13,5 mca i podowjny wizekj baardo ulatwila nam zycie ale spacerowka z siedzeniami obok siebie i typu parasolka rozkladana na plasko, serio daje rade na takie wyporawy jakie ja fundowalam dzieciom i jak bardzo obladowana larLmz nmimi przez pol dnia na meiscie to nawet kierowcy autobusow w anglii gdzie zreszta mieszkam 10 lat dziwili sie ze jestem w stanie zmiescic sie z tym moim majdanem i ogarniam calosc bez zajakniecia ihahia polecam sa lepsze i latwiejsze w pbsludze niz te dlugie ejdno za lub pod drugim larwiej podbic do kraweznika czy autobusu z tramwajem bo sprawdzialm na obu typach jazde poo miesice rowniez we wroclawiu skad pochodze . swietnie czyta mi sie twoje wpisy i chetnie do nich wracam

    1. Dzięki za komentarz i miłe słowa :* wracaj jak najwcześniej 🙂

      Ja już wózka podwójnego nie używam, ale mam nadzieję, że Twoja rada przyda się innym czytelniczkom 🙂

      Pozdrawiam ciepło.

  2. Ja otrzymałam podwójne drugie szczęście, z różnica rok i 9 miesięcy 🙂 naprawdę nie jest trudno z dwulatka i bliźniakami. Śmieje się, że przy dwójce byłoby nudno 🙂 i na kawę ciepłą jest czas i na podbijanie świata!

  3. Dzięki za podzielenie się Twoim doświadczeniem! Tak, to wydaje się przerażające i nie do ogarnięcia, jeśli np. chcesz dać dziecku maksimum miłości, wyrozumiałości i ciepła… żeby ogarnąć dwoje lub więcej dzieci na raz, t.j. z małą różnicą wieku. Pewnym rozwiązaniem – dla mnie na razie teoretycznym – może być chyba karmienie w tandemie. Wtedy podobno starsze dziecko może być mniej zazdrosne. Niektórzy twierdzą, że najpierw przynajmniej przez jakiś czas gdy płacze trzeba się zająć starszym dzieckiem, bo to młodsze jeszcze nie rozumie tak wiele, jak to starsze, ale mi się to też wydaje dość płynne, bo w sumie nie wiadomo ile i kiedy zaczyna rozumieć to młodsze. A przy okazji jaki podwójny wózek polecasz?

Dodaj komentarz