Czerwona kokardka nad łóżkiem, czy dziecięcym wózkiem, nieobcięte włosy przed rokiem, czy kołtun na włosach, które zaplotła zła wiedźma. Kto z Was nie słyszał przynajmniej o jednym z tych przesądów? Ale czy wszyscy z Was w nie wierzą i stosują się do nich?

Kiedy urodziła się Hela odwiedzinom nie było końca.  Na własne życzenie zrezygnowałam z gości podczas pobytu w szpitalu, ale w pierwszych tygodniach nie mogłam odmówić odwiedzin najbliższej rodzinie. Zresztą prawda jest taka, że wcale nie chciałam. Podczas pierwszej wizyty dziadków usłyszałam od mojej mamy, że koniecznie muszę zawiesić Heli nad wózeczkiem czerwoną kokardę.

Zapytałam – Po co?

Na co mama odpowiedziała – Żeby jej nikt nie urzekł.

Potem słyszałam tą radę jeszcze kilka razy od cioć, koleżanek, a nawet obcych ludzi. Pomyślałam wtedy – O co właściwie chodzi? Kto lub co ma niby urzec Helę i co to właściwie znaczy?

Według Słownika Języka Polskiego PWN słowo urzec oznacza
1. Wzbudzić podziw, zachwyt;
2. Według niektórych wierzeń: mając siłę magiczną, rzucić na kogoś, na coś urok.

Nie dałam się jednak przekonać. Mimo rad moich najbliższych stwierdziłam, że nie będę wierzyć w takie durnoty i wieszać kawałka czerwonej wstążki z powodu jakiegoś zabobonu. Podobno jeśli się w coś mocno wierzy to może to stać się prawdziwe. Wychodząc zatem z tego założenia zrobiłam zupełnie na odwrót. Nie przywiązuję uwagi do takich dawnych zwyczajów, czy przesądów. A może powinnam? Idąc na spacer po parku widzę co drugi wózek z czerwoną szmatką. Jednak może to zwykła moda? Bo czy naprawdę co druga mama wierzy w przesądy?

To samo tyczy się obcinania włosów przed ukończeniem przez dziecko pierwszego roku życia. Podobno jeśli się to zrobi dziecko nie będzie ani mądre, ani inteligentne. Ja tego dylematu z Helą nie miałam, gdyż na bujną fryzurę mojej córki nadal czekamy. Jednak jeśli miałabym do wyboru wizytę u fryzjera, a wchodzącą do oczu grzywkę zdecydowanie wybrałabym pierwszą opcję nie zważając na to, czy Hela miała już pierwsze urodziny, czy też nie. Ewentualnie w grę wchodziłaby jeszcze spinka, ale tak jak wspomniałam wcześniej na ten moment nadal czekamy.

Z innych dziwnych przesądów, o których słyszałam to  między innymi nieobcinanie kołtunów, które zaplątała na włosach wróżka, założenie dziecku ubranka po dziecku, które się dobrze chowało i moje ulubione! Pod żadnym pozorem nie wolno całować śpiącego dziecka, bo będzie miało koszmary! Helę całuję nie tylko na dobranoc, ale czasem kilka razy w ciągu nocy. Czy ma złe sny? Oby nie! Bo będę mieć wyrzuty sumienia do końca życia!

Czy jest sens wierzyć w przesądy i się do nich stosować? Pewnie dla niektórych tak. Jeśli komuś to sprawia radość nie mam nic przeciwko. Jednak ja podziękuję za te wszystkie pradawne zwyczaje, tym bardziej jeżeli mają one dotyczyć mojej córki. Jakie macie podejście do przesądów? Czy zawiesić czerwoną kokardkę nad wózkiem? Co o tym sądzicie? A może słyszeliście o innych wierzeniach związanych z dziećmi? Czekam na Wasze komentarze.

Leave a Reply