czy-warto-wprowadzic-slodyczowe-dni-czyli-heli-dobre-nawyki
Dzieci i słodycze to trudny temat. Jest wiele teorii na ten temat. Niektórzy starają się ich zupełnie unikać w diecie dziecka, innI wprowadzają je prawie razem z pierwszą marchewką. Czy jest na to jakaś złota rada? Czy da się to jakoś wypośrodkować, żeby wszyscy byli zadowoleni? Zobaczcie na co wpadła Hela po przeczytaniu jednej ze swoich ulubionych książek!

Dietę Heli zaczęłam rozszerzać bardzo książkowo, czyli po ukończeniu 6 miesiąca życia. Mniej więcej po roku Hela zaczęła jeść to co my, ale bardzo zwracałam uwagę, żeby gotować w miarę zdrowo. Na czym oczywiście wszyscy skorzystaliśmy. A kiedy Hela poznała słodycze? Pamiętam, że długo nie dawałam jej czekolady, żelków i kupnych ciastek. Wolałam sama upiec zdrowe ciasteczka lub dać jej na deser słodkiego daktyla lub rodzynki. Jednak na dłuższą metę tak się nie da. Nie żyjemy na odludziu i tak czy siak dziecko kiedyś pozna słodki smak czekolady czy lizaka. (Swoją drogą Hela pierwszego lizaka dostała od taty w okolicy 2 lat!). Mniej więcej od tamtej pory Hela poznała też smak słodyczy na dobre.

Kto czyta ten blog wie, że bardzo lubimy z Helą książki. Nasze ostatnie odkrycie to seria opowiadań o 5 letniej Basi (autorką jest Zofia Stanecka). Ta mała, zbuntowana dziewczynka ma wiele pomysłów i nigdy się nie nudzi. Podobnie jak jej mama, która wprowadziła dzieciom… SŁODYCZOWE DNI! Niewiele myśląc zrobiłyśmy z Helą to samo! Z dnia na dzień ustaliłyśmy, że słodycze jemy tylko w soboty i niedziele. Hela od razu na to przystała. Wstyd się przyznać, ale nie wierzyłam, że to się uda. Jednak Hela bardzo szybko to zaakceptowała.

W tygodniu jemu dużo owoców, rodzynki, orkisz z miodem, jagły, czy placki z miodem. Kiedy przychodzi weekend pozwalamy sobie na wafelki w czekoladzie, żelki i lizaki. Dzięki tytułowej Basi moja córka od razu po zjedzeniu czegoś słodkiego pędzi do łazienki, żeby umyć zęby, bo jak powiada Basia – Od słodyczy robią się dziury w zębach.

czy-warto-wprowadzic-slodyczowe-dni-czyli-heli-dobre-nawyki

Taka motywacja jest naprawdę przydatna, bo ograniczyliśmy cukier nie tylko dzieciom, ale także sobie. Czy robimy wyjątki od tej reguły? Pewnie! Oto przykład z 21 stycznia.
– Mamo, czy dziś jest słodyczowy dzień?
– Nie kochanie, dziś jest poniedziałek, słodyczowy dzień jest w sobotę i niedzielę.
– Ale dziś jest Dzień Babci!
Moja mama, która była u nas w odwiedzinach roześmiała się i wyciągnęła czekoladkę dla wnuczki.

Nie będę Was przekonywała o szkodliwości słodyczy, bo to nie o to w tym chodzi. Moim zdaniem wszystko jest dla ludzi. Jednak takie zasady ustalane wspólnie z dziećmi pozwalają nie tylko na ograniczenie cukru, ale także na budowanie relacji i nauki życia w społeczeństwie.

Pewnie znajdzie się wiele przeciwników jak i zwolenników tej teorii. Czekam na Wasze komentarze i opinię nie tylko na temat słodyczowych dni.

Ściskam słodko!

7 thoughts on “Czy warto wprowadzić słodyczowe dni, czyli Heli dobre nawyki!”

  1. Też mamy dzień słodyczowy w niedzielę Niestety im starszy syn tym trudniej utrzymać tę regułę Słodycze są wszędzie. Szkoła koledzy…

  2. Ja mam z synem duży problem (10 lat) ze słodyczami. Walczymy z otyłością już od jakiegoś czasu. Głównym problemem są słodycze i chipsy. Takie skodyczowe dni to może i dobry pomysł, ale jak przekonać już prawie nastolatka…

    1. Małgosiu spróbujcie na początek metody drobnych kroków.
      Jeśli ograniczenie słodyczy od razu przez cały roboczy tydzień to za dużo może warto jeść je na początek co drugi dzień i stopniowo ten dystans wydłużać?

      Życzę powodzenia!

Dodaj komentarz