czy-oddac-dziecko-do-zlobka-czyli-lek-przed-nieznanym
Początek września to stresujący czas nie tylko dla dzieci, ale także dla rodziców. Zwłaszcza tych, którzy po raz pierwszy oddają dzieci do żłobka lub przedszkola. Czy oddać dziecko do żłobka? To częsty dylemat wielu matek i ojców. Oto jak zmieniło się moje podejście na temat żłobków na przestrzeni trzech lat. Warto przeczytać do końca!

Pierwszą styczność ze żłobkiem miałam jakieś 3 lata temu. Wówczas Hela przystąpiła do swojej pierwszej w życiu rekrutacji. Była to rekrutacja do żłobka państwowego. Kiedy zanosiłam dokumenty uprawniające nas do dalszego etapu nie omieszkałam zwiedzić trzech placówek, które wybraliśmy razem P. Miałam również zestaw pytań do pań dyrektorek. Na pierwszy ogień poszedł żłobek najbliżej nas. Budynek przypominający moją podstawówkę z lat 80 – tych już na wejściu zaczął mnie odstraszać. Zapach  dolatujący z kuchni od razu przypomniał mi czasy z przedszkola (których nie cierpiałam!), a pani kierowniczka była niewzruszona kiedy zobaczyła moją listę pytań. Wyszłam stamtąd załamana i powiedziałam sobie, że Heli tam nie oddam! Życie potoczyło się tak, że nie musiałam nigdzie Heli oddawać, bo zaszłam w ciążę z Heniem.

Jednak historia lubi się kołem toczyć. Po niespełna 3 latach przystąpiliśmy znów do żłobkowej rekrutacji. Tym razem rekrutem był Henio. Traf chciał, że dostał się do… TAK! Do żłobka opisanego wyżej. Dalej miałam podobne wątpliwości, ale wiedziałam, że tym razem musimy spróbować.

Stres zmieszany z wątpliwościami nie opuszczał mnie do  2 września. Nie pomagały pozytywne myśli P., ani zapewnienia koleżanek, że żłobek to naprawdę przyjazne dzieciom miejsce. Idąc tam po raz pierwszy we wrześniowy poranek czułam się jak przed maturą.

Wspólna adaptacja trwała 3 dni. W tym czasie byłam z Heniem cały czas. Widziałam jak się bawi, jak poznaje to miejsce, ciocie i inne dzieci. A ja z dnia na dzień przekonywałam się coraz bardziej, że to chyba dobra decyzja. Sprawdzianem miał okazać się czwartek, kiedy to Henio miał zostać w żłobku sam po raz pierwszy.  Czwartek rano był jak ustna matura z angielskiego. Byłam święcie przekonana, że Henio nie będzie chciał tam zostać, że będzie płacz i wołanie mamoooo. Jakże los potrafi nas zaskakiwać! Nie dość, że Henio chętnie wszedł na salę i nie płakał, to jeszcze po dwóch godzinach usłyszałam od jednej z cioć, że świetnie się bawił! Co więcej! Kuchnia okazała się naprawdę smaczna i dostosowana do diety eliminacyjnej Henia.

Czy oddać dziecko do żłobka?

To trudne pytanie. Niektórzy nie mają wyboru, bo muszą wrócić do pracy, nie mają babć w zasięgu ręki, a nianie sporo kosztują. My postanowiliśmy z P. , że będziemy wprowadzać Henia bardzo powoli. Mam jeszcze trochę czasu zanim wrócę do pracy zawodowej, żeby zupełnie oswoić Henia ze żłobkiem. Dni adaptacyjne w żłobku dały mi wiedzę i obraz jakich wcześniej nie miałam. Widziałam dzieci, które się  bawią, uśmiechają się, a przy tym uczą się samodzielności. Pewnie, że zdarzają się smutne widoki. Nie wszystkie dzieci szybko się adaptują w nowym środowisku, tak innym od domowego. Jednak widzę, że pracownicy dbają o to, aby w miarę możliwości dzieci były tam jak najbardziej szczęśliwe.

Macie podobne doświadczenia ze żłobkiem? A może zupełnie inne? Czekam na Wasze komentarze tutaj, oraz na  nowej grupie na Facebooku Mama 30+!

fot. Kasia Karolak www.kasiakarolak.pl

3 thoughts on “Czy oddać dziecko do żłobka, czyli lęk przed nieznanym!”

Dodaj komentarz