co-z-ciebie-za-matka-czyli-rozterki-matki-polki
Jaka jest współczesna matka? Czy to na pewno matka polka, która nie daje po sobie znać zmęczenia, smutku ani złości? Czy ma czas dla siebie? Czy zdarza jej się popełniać błędy? Czy przyznaje się do tego przed sobą?  Takie i inne rozterki dziś oczami matki polki, czyli mnie.

Inspiracją do napisania tego tekstu stał się dla mnie tegoroczny Dzień Matki. To już mój czwarty Dzień Matki i za każdym razem przeżywam go inaczej. Ten pierwszy był wyjątkowy i niepowtarzalny. Nigdy nie zapomnę spaceru do Ogrodu Botanicznego i pierwszego karmienia piersią Heli poza domem. Następne również były ważne. A co się zmieniło w tym roku? Dla tych, którzy nie widzieli przypominam post z tego dnia na Facebooku. Tegoroczny Dzień Mamy w większości spędziłam sama. Bo dziećmi zajmowała się babcia, żebym mogła odespać wesele. Bo P. zabrał dzieci na spacer, żebym mogła odpocząć i … pobyć trochę sama.

No właśnie! I tu pada to nieszczęsne pytanie –

Co z ciebie za matka?

Matka, która ucieszyła się, że Dzień Matki spędza bez swoich dzieci?

Matka, która przed wyjazdem na Cypr spędziła prawie cały dzień poza domem, bo poszła na zakupy i do kosmetyczki?

Matka, która zostawiła dzieci pod opieką babci i poszła na wesele?

Matka, która nie sprawdza nerwowo telefonu, gdy jest poza domem dłużej niż godzinę?

Matka, która po całym dniu „siedzenia w domu”, czeka aż dzieci pójdą spać?

Matka, której marzy się weekend tylko z mężem?

Matka, która czasem chce pobyć sama?

Matka, której zdarzy się krzyknąć?

Matka, która nie jest idealna?

co-z-ciebie-za-matka-czyli-rozterki-matki-polki
Co z ciebie za matka?

Odpowiem ci na to pytanie! Najlepsza jaką Twoje dziecko mogłoby sobie wymarzyć! Każdy ma prawo do tego żeby być zmęczonym, złym, sfrustrowanym, nerwowym, lub po prostu smutnym. Każdy ma prawo do tego żeby pobyć samemu i każdy ma prawo do tego, żeby pomyśleć czasem tylko o sobie.

Mam nadzieję, że tym tekstem udało mi się pocieszyć choć część z Was. Bo mnie samej ten tekst pomógł. Tak naprawdę dopiero niedawno zrozumiałam, że nie ma w tym nic złego, że nie myśląc o swoich dzieciach przez 24 godziny na dobę, nie robię nic złego. Nie ma również nic złego w tym, że zostawię  je pod opieką taty, babci lub cioci i wyjdę gdzieś z koleżankami lub sama. Wręcz przeciwnie, kiedy wraca się po takim samotnym wyjściu lub kiedy to dzieci wracają po długim spacerze z tatą, to ta krótka tęsknota sprawia, że kocha się je jeszcze bardziej.

 

Spodobał się Wam ten wpis? Czujecie, że może kogoś podnieść na duchu? Podajcie go dalej! Z góry DZIĘKUJĘ!

Dodaj komentarz