co-niesie-za-soba-niewinny-katar-czyli-bezmyslnosc-niektorych-rodzicow
Sezon chorobowy w pełni! Żłobki, przedszkola, klubiki i kawiarnie również są pełne… dzieci. Niestety coraz częściej nie tylko tych zdrowych. Dziś będzie o tym co niesie za sobą „niewinny” katar oraz, a może przede wszystkim brak wyobraźni niektórych rodziców.

 Kto nas zna ten wie, że jesteśmy z Helą bardzo aktywne. Często wychodzimy do klubików, kawiarni przyjaznych dzieciom, oraz sal zabaw. Kiedy urodził się Henio, chcieliśmy maksymalnie wykorzystać czas z tatą i zapewnić Heli jak najwięcej atrakcji. Wiedziałam, że po urlopie ojcowskim będzie mi ciężko wyruszyć z domu z niemowlakiem i niespełna dwulatką. Dlatego codziennie szukałam ciekawych zajęć, gdzie tata mógł pójść z córką. Po jednym z takich wyjść P. wrócił zły. Kiedy zapytałam dlaczego okazało się, że w zajęciach uczestniczyło kaszlące dziecko, które nie dość, że było grubo ubrane to co chwila pociągało nosem. Nie mam pewności, że to było wtedy, ale za kilka dni u Heli pojawił się kaszel, czego następstwem było zapalenie oskrzeli. Co się wydarzyło dalej? Po kilku dniach niespełna 3 tygodniowy Henio obudził się z kaszlem. Podczas wizyty domowej lekarz wypisał pilne skierowanie do szpitala. Musiałam znów zostawić Helę i na prawie 2 tygodnie wylądowaliśmy z Heniem na patologii noworodka. Inkubator, spadki saturacji, wenflony, antybiotyk, inhalacje, zapalenie płuc. To był wstrząs nie tylko dla małego dziecka. Dla matki również.

Mam nadzieję, że co złe jest już za nami. Nie piszę tego, aby ktoś nam współczuł, nie piszę też tego, aby zdobyć więcej lajków. Piszę to po to, aby uświadomić niektórym rodzicom jakie konsekwencje mogą nieść ich nieodpowiedzialne decyzje. Pewnie, że fajnie nie zważając na lekki kaszel, czy pokasływania od czasu do czasu, iść z dzieckiem do klubiku i mieć trochę czasu dla siebie. Przecież nic takiego się nie dzieje. Przecież już nie zaraża, albo… jeszcze nie zaraża.

Bądźmy bardziej odpowiedzialni i przewidywalni jako rodzice…

Przestańmy w końcu myśleć samolubnie. Nie lekceważmy nawet najbardziej podstawowych objawów, bo zupełnie nie zdajemy sobie sprawy jakie mogą być ich konsekwencje. Rodzice, którzy tego dnia wysłali chore dziecko na te same zajęcia, na których była Hela nie mogli przewidzieć, że wyląduję z noworodkiem w szpitalu i nie będę widziała starszej córki przez 1,5 tygodnia. Mogli jednak zdać sobie sprawę, że to nieodpowiedzialne wysyłać przeziębione dziecko do rówieśników. Bądźmy bardziej czujni i bardziej przewidywalni. Nie wysyłajmy chorych dzieci to klubików i przedszkoli. Karma wraca, zresztą przy obecnej pogodzie i ilości wirusów krążących w powietrzu wiele nie trzeba.

Jeżeli zgadzacie się ze mną w tej kwestii będę wdzięczna za udostępnienie tego wpisu dalej. Może dzięki niemu niektórzy rodzicie zaczną myśleć „szerzej”!

9 thoughts on “Co niesie za sobą „niewinny” katar, czyli bezmyślność niektórych rodziców!”

  1. A co z UK gdzie wymagane jest by dziecko nawet w takiej sytuacji nie opuszczało szkoły?? Nie wszystko zawsze ma tylko jedną stronę medalu

  2. Niestety jak dla mnie jest też druga strona – ja mając noworodka w domu jednak ograniczylabym na 3 pierwsze miesiące korzystanie przez starsze dziecko z różnych zbiorowych zabaw i spotkań.

  3. Rozumiem wszystko dobrze i wiem o jaki przekaz chodzi, lecz nie każdy rodzic jezeli dziecko sie przeziebi ma mozliwosc zostawienia go z kims . w wielu przypadkach posylaja wiec przeziebione dziecko na zajecia,do przedszkoli czy żłobków.

  4. W pełni rozumiem i popieram. Byłam w podobnej sytuacji tylko nam zafundowała ją szwagierka, która przyjechała z zakatarzonych synkiem. Hania miała wtedy niespełna 6 tygodni. 10 dni w szpitalu rozstanie ze starszą córką, stres i problemy z pokarmem. Źle to wspominam to było trudne dla dzieci, ale dla mnie jako mamy także.

Dodaj komentarz